niedziela, 25 stycznia 2015

Melontools - opis i testy

Dziś nienożowo. Zapraszam do przeczytania i obejrzenia materiału o dziewięciu kluczykach od Melontools!





Wideo opis:



Po nagraniu filmu przyszła pora na testowanie melonowych kluczyków. Podzieliłem zmagania na trzy kategorie: test otwieracza, test łomów, test kluczy. W sumie nie mam żadnego doświadczenia jeśli idzie o takie gadżety, postanowiłem sprawdzić i opisać je mniej więcej tak jak noże.

Jeszcze przed zabawą - ważenie:

Double Bass: 21.8g
Osos: 16.5g
Fishbone: 19.2g
Anglerfish: 11.2g
Catepilar: 10.2g
Ukulele: 11.5g
Compact 2: 11.6g
Yale key: 7.15g
Muraena Fat: 9.8g




Testowanie rozpocząłem od najprzyjemniejszych czynności - testów otwieraczy. Spodziewałem się, że kluczykom pójdzie dobrze, ale nie zawsze tak było. Od razu wyszła zasada, którą można było podtrzymać przy wszystkich testach: im mniej udziwniony, grubszy, nieposiadający wielu wystających elementów kluczyk tym operuje się nim lepiej.

Te kluczyki, które zadziałały dobrze:

Osos
Double Bass
Muraena Fat
Catepilar



Te do których miałem zastrzeżenia:

Ukulele
Fishbone
Yale key
Anglerfish

Otwieracz, który jest najbardziej podobny do innych, które są na rynku to ten w modelu Osos. I to własnie nim piwo otwierało mi się najlepiej. Na drugiej pozycji model Double Bass - jest za co chwycić, raz dwa i otwarte piwko mamy. Modele Catepilar i Muraena Fat również poradziły sobie dobrze, chociaż z racji na kształt i rozmiar operowało się nimi troszkę mniej wygodnie.

 Jeśli idzie o pozostałe klucze. Wydaje mi się, ze największą bolączką tych otwieraczy jest to że są one "zbyt agresywne" - zamiast otworzyć piwo, gną niemożebnie kapsel. Fishbone - krawędzie wpijają się  w rękę, Yale  - słabo się trzyma, mały, wąski. Ukulele - niby podobny do Bassa ale nie działa tak dobrze. Wydaje mi się, że kształt i wielkość nie byłyby tak ważne, gdyby sam otwieracz był inaczej zaprojektowany. 


Drugi test polegał na zabawie łomami. Użyłem ich do popsucia już i tak popsutych scyzoryków, oraz do wyjęcia gwoździ wbitych deskę. Jeśli chodzi o scyzoryki - była to bardziej zabawa. ale mówiąca coś o zastosowaniu tego elementu. Po pierwsze ciekawym dodatkiem okazało się wcięcie w łomie - można było wyginać linersy scyzoryków w sposób w jaki nie mogły tego zrobić inne klucze. Druga sprawa - próbując popsuć scyzory chciałem też uszkodzić (wygiąć) jakiś kluczyk. Ofiarą został oczywiście Yale Key ze względu na to, że jest najcieńszy. Wydawało mi się, że kluczyk podda się szybko. Nic z tego - naprawdę musiałem przyłożyć sporą siłę, żeby tego małego cwaniaka troszkę odkształcić.

Druga sprawa to wyjmowanie  gwoździ wbitych w deskę. Klucze poradziły sobie dobrze (szczególnie te ze wcięciem). Wyróżnić trzeba modele Double Bass, Anglerfish, Osos i Ukulele. Dawał radę również Compact, w tyle zostały Yale Key oraz Fishbone.
Poza dedykowaną funkcją z łomu można skorzystać również jako dużego śrubokręta płaskiego - w takiej roli też daje sobie radę.



Trzecia rzeczą było odkręcanie śrub i nakrętek. Tylko tu pojawił się problem - co ja mam rozkręcić albo dokręcić. Na biurku mam lampę z nakrętkami 7 - dokręciłem je Bassem. Poszło szybko i sprawnie. Żaden inny kluczyk nie miał wymaganego rozmiaru. Drugą rzeczą jaką zrobiłem było dokręcenie śrub w piwnicznych regałach. Tu już było różnie - czasami dostęp był słaby, przeszkadzały kółeczka do kluczy. Ale ogólnie rzecz biorąc nie mogę mieć zastrzeżeń.

Tylko co dalej? Rowery! Same imbusy albo wajchy, ani jednej nakrętki. Wszędzie indziej - krzyżaki. Albo płaskie. Muszę powiedzieć, że tutaj trochę się zawiodłem - nie na kluczach a na rzeczywistości, która nie dostarczyła mi materiału do testów :( Oczywiście pokręciłem sobie na sucho, ale to nie to samo. Podsumowując - jak macie co przykręcić, to przykręcicie. Albo odkręcicie. I tyle.


Poza trzema podstawowymi funkcjami, do czterech modeli dodany jest bit ( Double bass, Compact 2, Osos, Anglerfish). Miałem akurat do rozkręcenia mały regał, bawiłem się też z innymi śrubkami. I tu chyba moje największe zdziwienie - to naprawdę działa. Spokojnie taką czynność możemy za pomocą kluczyków i bita wykonać. Najsłabiej w tej konkurencji wypadł model Compact - nie ma on oringa który trzyma bit, przez co ten mi wypadał (trzeba się naumieć). Muszę powiedzieć, iż myślałem, że to będzie działało kulawo - a działa naprawdę dobrze!



Druga sprawa to zgubienie bita (o co się obawiałem). Próbowałem, nosiłem w kieszeni, w plecaku. Włożyłem do nerki i urządziłem kluczom trzęsienie ziemi. Żadem bit nie wypadł z oringów. Jest tylko jedno ale. Same oringi. Kluczyki mają dosyć ostre krawędzie i niszczą gumę, przez co prędzej czy później taki oring pęknie. Wtedy bit wypada. Mi się to zdarzyło dwa razy, ale nie podczas noszenia, a wyciągania bita. W zestawie są zapasowe oringi więc nie ma sprawy. Można by się zastanowić nad użyciem jakiś bardziej elastycznych gumek - może ich żywotność była by dłuższa. Zastanawiałem się też, czy do takiego kluczyka nie użyć dwustronnego bita. Z jednej strony większe możliwości, z drugiej mogło by się go ciężko przytrzymywać podczas pracy. 



Podsumowując powiem, że jestem pozytywnie zaskoczony. Jeśli tylko będziesz musiał coś podważyć, przykręcić - kluczyk da radę. Mało tego jak go ktoś będzie chciał nadużyć to też wytrzyma. Na plus zaskoczyła mnie użytkowość bita - naprawę się sprawdza. Jeśli chodzi o klucze i łomy - działa to tak jak powinno, bez zaskoczeń. Funkcją, która według mnie wymaga dopracowania jest otwieracz do butelek - niektóre modele zamiast sprawnie otwierać piwko, gną kapsel.  



Z tych kluczyków, które dostałem zdecydowanie najbardziej podobają mi się modele: Osos oraz Double Bass. To tej dwójki dorzucił bym jeszcze Anglefish. Jeśli idzie o kluczyki, które najmniej przypadły mi do gustu, to będą to modele Fishbone, Yale Key oraz Caterpilar.

Pozdrawiam
kosma

3 komentarze:

  1. Nad balansem bieli mógłbyś popracować! Wiele odcieni jest na twych fotach, Żadne nie oddaje rzeczywistości.
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst! I narzędzia niczego sobie!

    OdpowiedzUsuń