sobota, 21 marca 2015

Łoś Podlaski - recenzja

 


 Zawitał do mnie Łoś i to nie byle jaki Łoś, bo najprawdziwszy Łoś Podlaski. Chłopaki nie chwalili się, że zamierzają zrobić nóż i cichaczem zorganizowali akcję, a na forum zaprezentowali już gotowy produkt. Wzięli nas z zaskoczenia. Napisałem, że chętnie bym Łosia zmacał, nie minęło wiele czasu jak Łoś wyruszył z puszczy nad morze. Wielkie dzięki dla Alexa za wysłanie noża!

Opis wideo:


Cyferki:

Stal: M390
Rękojeść: Micarta
Waga pochwy: 101g
Waga noża: 225g
Długość noża: 25,7cm
Długość głowni: 13.7cm
Długość rękojeści: 12cm
Grubość głowni: 4mm

Nóż jest dosyć duży, ma zacięcie taktyczno-obozowe, w związku z czym zabawę rozpocząłem... w domowej kuchni. Łoś ma 4mm grubości oraz wysoki płaski szlif i muszę powiedzieć, że z żarciem radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Z racji na długość głowni wygodnie można nim kroić chleb, nie boi się sera, czy warzyw. Przy zabawach z kurakiem przydało by się jakieś mniejsze narzędzie, jednak wszystkiego mieć nie można. A jak urwiemy dzyndzel od puszki z fasolą czy kukurydzą - nie ma strachu, spokojnie puszkę rozpruwa. Czuć, że kuchnia to nie miejsce dla Łosia (też mi odkrycie...), wydaje się, że nóż jest troszkę nie na swoim miejscu, ale działa.   

  



Przed wyjściem na dwór prace domowe. Pociąłem dwa, grubsze niż standardowe, kartony. Rękojeść dobrze wypełnia rękę, chwyt jest pewny, nic nie uwiera. Przerabianie makulatury na spagetti trwa dosyć długo, nie trzeba używać takiej siły jak przy struganiu, ale daje to pojęcie o wygodzie rękojeść. Tu jest pełny komfort, mam takie wrażenie, że jest to jedna z wygodniejszych rękojeści jakie miałem w rękach. Dla mnie często problemem jest wycięcie pod palec wskazujący - bywa za duże - tu nie ma tego problemu. Dalej kabel, skóra, plastikowe taśmy. Bezproblemowo.  
Po tych zabawach nóż był lekko przytępiony w okolicach brzuszka (puszka) i na początku kt (kartony). Podkreślam słowo lekko. Diament 600 szast prast i gotowe. Nie do końca - szybkie podostrzenie m390 w tym nożu, nie jest takie szybkie. Trzeba na ostrzenie poświęcić troszkę więcej czasu, ale zdaje się, że stal się odwdzięcza. 




No i badyl. Potwierdza się to co wyszło w teście kartonowym - jest wygodnie, można strugać, łapa się nie męczy, nie boli, nic się nie wpija. Przyjemnie. No i znów jest klimat. Nóż jest prosty, powiedział bym, że klasyczny. Robol z klasą. Zastanawiam się, czy jak na rozmiar tego noża, czubek nie jest zbyt delikatny. Nie sprawdzałem i nie zamierzam. To dążenie do pancernosci to często bzdura, potem powstają jakieś nożo-łomy do niczego. Nóż przenosiłem w plecaku, więc pochewki nie sprawdziłem w akcji. Do tej skóry trochę się uprzedziłem, ale muszę napisać, że nóż siedzi w niej pewnie, nic nie zwiastuje tego, żeby coś mogło nie działać. Chłopaki z Podlasia poużywają, to powiedzą jak się sprawdza, jestem ciekawy jak się będzie zachowywać szlufka - może moje obawy są na wyrost.




Odbiór noża po jego prezentacji był naprawdę pozytywny, być może fotki Tapa troszkę Łosiowi dodały, ale niewiele. Jest to naprawdę kapitalny nóż, bardzo mi się podoba wykończenie rękojeści - jak by ktoś nie wiedział, to by nigdy nie powiedział, że zużyto pięć warstw micarty. Nic się nie strzępi, nie odstaje, okolice nitu i rurki na linkę - super. Jedyne do czego się można przyczepić to stone wash - raz, że zdecydowanie mógł wyjść lepiej, dwa, że i tak (dla mnie) satyna fajniejsza. Dodać do tego należy, że nóż do właścicieli przyszedł w wystrzałowych kartonikach wyściełanych siankiem, cały projekt został zrealizowany szybko, patrząc na inne projekty wręcz ekspresowo. Graty chłopaki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz